540 osób online (351 desktop_mac) (189 stay_primary_portrait)

Biegajcie boso!

22.07.2013

Biegajcie boso!

Jedni zachwalają bieganie bez butów, inni straszą kontuzjami stóp, które grożą biegaczom zdejmującym buty. Najnowsze badania rozstrzygają ten dylemat.

W swoich najnowszych badaniach, dr Michael Wilkinson odkrył następującą rzecz – gdy biegacze, którzy zawsze biegają w butach, zdejmą obuwie i pobiegną boso, natychmiast zaczynają się poruszać w sposób charakterystyczny dla biegaczy, którzy często biegają bez butów, dzięki czemu ich mięśnie w czasie biegu boso zużywają mniej tlenu niż podczas biegu w butach w tym samym tempie. To skutkuje mniejszym wydatkiem energetycznym, co jest szalenie istotne w przypadku biegaczy długodystansowych.

Biegacze, dla których bieganie boso jest naturalne, poruszają się w specyficzny sposób: ląduja na środkowej części stopy, stawiają szybsze, ale krótsze kroki, a ich stopy przez krótszy czas mają kontakt z podłożem. Wiadomo też, że lądowanie na podłożu odbywa się w ich przypadku w łagodniejszy sposób, co przekłada się na mniejsze siły działające na kości i stawy. Unikają tez oni uderzenia pięta w podłoże, na które narażeni są biegacze, którzy uzbrajają stopy w najlepsze nawet buty.

W badaniu wzięło udział 18 biegaczy amatorów i wysoko wytrenowanych sportowców. Jednego dnia polecono im biegać w średnim tempie przez 6 minut boso, a innego dnia przez tyle samo czasu i w takim samym tempie, ale w obuwiu. W czasie biegu mierzono zużycie tlenu, które pozwala precyzyjnie obliczyć ilość energii zużywanej na wysiłek. Rejestrowano też sposób poruszania się biegaczy i analizowano go.

Oto wyniki badań: zdjęcie butów skraca długość kroku i czas kontaktu stóp z podłożem, przyspiesza tempo stawiania kroków i zmniejsza ilość zużywanego tlenu na poziomie 6%. Stwierdzono także, że natychmiast po zdjęciu butów biegacze w naturalny sposób „przestawiają" się na nową technikę biegania, charakterystyczną dla ludzi, dla których bieganie boso jest naturalne, a co za tym idzie natychmiast zaczynają oszczędzać energię.

Dr Wilkinson specjalizuje się w fizjologii wysiłku, a przy tym od 6 lat sam biega boso – biegnąc bez obuwia ukończył Great North Run w 2011. Według niego, poprawa techniki biegania po zdjęciu butów polega na tym, że stopy odbierają więcej bodźców, co zmusza biegacza do ostrożniejszego i delikatniejszego stawiania stóp, co zapobiega kontuzjom.

Wiadomo, że ludzie dla których bieganie boso jest naturalne, rzadziej cierpią na urazy kończyn dolnych, co sugeruje, że odbieranie bodźców z podłoża bosymi stopami podczas biegu i stawianie ich w sposób odpowiednio delikatny pozwala zapobiegać kontuzjom.

Wyniki swoich badań naukowiec ma zamiar przedstawić w tym miesiącu trenerom i sportowcom z North East.

-Bieganie boso to gorący temat zarówno w środowisku biegaczy jak i naukowców. Dzięki temu wiele wyników badań poświęconych tej tematyce dociera poprzez media do szerokiej opinii publicznej. Niestety doniesienia te często są mylące lub rzadko poparte najnowszymi wynikami badań - mówi dr Wilkinson.

Lionfitness jest na bieżąco! Zatem na dziś bieganie boso jest korzystne dla zdrowia i może przynosić wiele korzyści osobom uprawiającym bieganie.

Ja też jestem fanką chodzenia i biegania boso, ale wiem, że poruszanie się bez butów po lesie czy mieście może skończyć się skaleczeniem stopy (uraz mi się jeszcze nie zdarzył!). Dlatego nie biegam i nie chodzę boso, ale prawie...

Poniżej zdjęcie moich wyczynowych sandałów (naturalna skóra o grubości 3 mm + sznurek), które idealnie sprawdzają się w czasie długich spacerów i przebieżek. W czymś takim da się biegać i chodzić po łące, lesie, asfalcie, trawie, szutrowej drodze, piasku i betonowej kostce. Spróbujcie sami! To cudowne uczucie, a przy tym doskonały trening mięśni stóp, które w butach nie są w stanie normalnie pracować.

Sandały mojej roboty

 

 

 

 

 

 

 

Ewa Janczak-Cwil

« bieganie

0 komentarzy

Regionalny Program Operacyjny

Fundusze Europejskie dla rozwoju regionu łódzkiego
Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego